Kiedy poinformować pracodawcę o ciąży ?

Kiedy poinformować pracodawcę o ciąży ?

Nie ma dobrego momentu na powiedzenie pracodawcy o ciąży, dlatego jest to sprawa bardzo indywidualna i zależy tylko od ciebie, czy masz ochotę powiedzieć już w piątym tygodniu, czy dwudziestym. Przepisy prawa kompletnie nie odnoszą się do tej sfery, jednak należy pamiętać, że w momencie, kiedy mówisz pracodawcy o swojej ciąży od tego momentu, obowiązują cię przepisy dotyczące pracy w wyznaczonych godzinach i wynikające z tego inne przywileje- kiedy powiedzieć pracodawcy o ciąży ? Ma to znaczenie w momencie, kiedy wykonujemy pracę szkodliwą lub niebezpieczną dla naszego zdrowia. Jeżeli mamy np. do czynienia z czynnikami biologicznymi, warto na samym początku powiedzieć o tym pracodawcy, gdyż ma on obowiązek przesunąć nas do innej pracy, a jeżeli nie jest to możliwe- zwolnić nas do domu z zachowaniem wynagrodzenia. Najczęściej kobiety obawiają się reakcji szefa i jest to moim zdaniem uzasadnione z tego względu, że jesteśmy „spisywane na straty”- nagle stajemy się gorszym pracownikiem, trzeba szukać za nas zastępstwa. Wiadomo, że zaraz idziemy na zwolnienie, nawet gdy chcemy pracować długo do porodu, może być tak, że nie będziemy w stanie. Podsumowując -obawy, są uzasadnione natomiast, trzeba pamiętać, że rodzi się w nas nowe życie i o tym trzeba pamiętać. Na ogół kobieta jest chroniona przed wypowiedzeniem, jeżeli jest w ciąży, natomiast w pewnych przypadkach w zależności od tego, jaką mamy podpisaną umowę w pracy- ona przedłuża się lub nie do dnia porodu. W najlepszej sytuacji są kobiety zatrudnione na umowę na czas nieokreślony. Wtedy nie musimy się martwić ani o zwolnienie- czy możemy, czy nie możemy, w którym momencie pójść, czy lepiej poczekać. Kobiety, które są zatrudnione na czas określony, żeby umowa przedłużyła się im do dnia porodu, muszą być w dniu zakończenia umowy być po trzecim miesiącu ciąży. Kobiety, które są zatrudnione na umowę o zastępstwo- to moim zdaniem jest najgorsza umowa dla kobiety w ciąży. Tutaj mamy dwie sytuacje, taka umowa tak naprawdę nie chroni kobiety w ciąży, gdyż rozwiązuje się w momencie, kiedy wraca osoba, którą zastępujemy, lub ulega ona po prostu rozwiązaniu. Ta umowa nigdy się nie przedłuża bez względu na etap ciąży. Ochrona stosunku pracy związana z kobietą w ciąży obejmuje również okres wypowiedzenia. Co to oznacza ? Jeżeli otrzymałaś wypowiedzenie i np. obejmuje Cię trzymiesięczny okres wypowiedzenia i w tym czasie zaszłaś w ciążę- wystarczy, że zgłosisz się do lekarza ginekologa, weźmiesz od niego zaświadczenie o wysokości ciąży, czy o przewidywanym terminie porodu oraz napiszesz pismo do pracodawcy, zgłaszając ten fakt. Pracodawca w tym momencie będzie zobowiązany do cofnięcia tego wypowiedzenia umowy o pracę i znowu będziesz pracownikiem firmy. Cofnięcie przez pracodawcę wypowiedzenia wiąże się z tym, że znowu jesteś pracownikiem firmy, oznacza to, że będziesz mogła pójść na zwolnienie lekarskie i będzie przysługiwał Ci urlop macierzyński i urlop rodzicielski. Jeśli prowadzisz natomiast działalność gospodarczą, również możesz iść na zwolnienie lekarskie, natomiast należy opłacać tutaj samodzielnie składkę chorobową, która nie jest obowiązkowa.

Święto Przytulania

Święto Przytulania

Na taki pomysł mogli wpaść tyko Amerykanie! Nikt inny nie wymyśliłby równie abstrakcyjnej rocznicy, jak Dzień Przytulania. Bo i po co? Przytulanie to przecież powszechna forma okazywania miłości i przywiązania do drugiego człowieka. Ale, żeby od razu umieszczać ją w kalendarzu? Kto to wymyślił i dlaczego? Spieszymy z odpowiedzią.

Przytulanie jest bardzo ważne- to nie ulega wątpliwości. Jak zwykle, niezależni i pomysłowi amerykańscy naukowcy obliczyli, że im więcej prztulasów, tym lepszy rozwój psychofizyczny człowieka. I, jak się okazuje, mieli absolutną rację. Potwierdzają to przeróżne badanie naukowców na całym świecie. Chociażby ten słynny eksperyment z małpkami. Kiedy damy tym przemiłym zwierzakom zabawkę w formie drucianej lalki, będą one o wiele mniej szczęśliwe niż te, które otrzymały szmaciankę. Istota zatem tkwi w miękkości i bliskości. Żeby nie poprzestać na samych małpach, dla wszystkich przeciwników darwinowskich teorii, można przywołać wiele innych badań prowadzonych na przedstawicielach naszego ludzkiego gatunku. Homo sapiens również lubi się przytulać. Od lat prowadzone są badania, które tę teorię potwierdzają. Udowodniono na przykład, że dzieci pozbawione możliwości przytulania rozwijają się słabiej i wolniej. W sierocińcach, gdzie zapewniano maluchom jedynie zaspokojenie podstawowych potrzeb fizjologicznych, dzieci umierały szybciej i w znacznie większym procencie niż w placówkach, które starały się dać im chociaż minimum czułości.

Człowiek jest po prostu istotą społeczną i bez kontaktu z innymi ludźmi nie jest w stanie rozwinąć się ani w sensie fizjologicznym, ani tym bardziej umysłowym. Świadczą o tym chociażby naukowo udokumentowane przykłady tzw. dzikich dzieci. To nie są historie wyssane z palca, ale autentyczne wydarzenia. Dzieci, które wychowywały się wśród zwierząt nie zostały wyposażone w podstawowe narzędzia do społecznego funkcjonowania. Zatem, jeśli chcemy żyć w świecie ludzi szczęśliwych i zdrowych, musimy zadbać o odpowiedni poziom sprzyjających nawyków. Zdrowo się odżywiamy, uprawiamy sporty, zażywany świeżego powietrza- to tej listy powinniśmy również dopisać kontakt z innymi ludźmi. Inaczej nie będziemy żyć pełnią życia. Nawet największy introwertyk i amator samotności, musi od czasu do czasu zakosztować bliskości, inaczej będzie bardzo nieszczęśliwy.

Właśnie takim ludzkim potrzebom wyszli naprzeciw Amerykanie, wymyślając Dzień Przytulania. Kiedy jest Dzień Przytulania- oto jest pytanie. Teoretycznie wypada on 31 stycznia, ale w kalendarzach możemy go znaleźć również w maju i czerwcu. Tylko czy jest to w ogóle istotne? Taka prosta a zarazem tak ważna dla naszego zdrowia czynność, może być wykonywana zawsze i wszędzie. Konkretny dzień, który ktoś tam sobie wyznaczył, miał służyć jedynie wyzwoleniu z pewnych zahamowań i wyzwoleniu z okowów nieśmiałości, które tak często nie pozwalają ludziom na okazywanie sobie sympatii i wsparcia. Pamiętajmy, że dla wielu samotnych ludzi, taki prosty gest, jak przytulenie, może być prawdziwa radością.

Gra o tron – fenomen serialu HBO

Gra o tron - fenomen serialu HBO

„Gra o tron” szturmem podbiła serca telewidzów i obecnie jednym tchem wymienia się ją jako jeden z najpopularniejszych seriali na świecie, tuż obok tytułów o tak ogromnej renomie i popularności jak „The Walking Dead” czy „Breaking Bad”. Biorąc pod uwagę fakt, że seriale HBO były zawsze bardzo wysokiej jakości, ale przeznaczano je dla hermetycznej grupy widzów, którzy płacili spory abonament za możliwość dostępu do wszystkich trzech kanałów tej marki, tak ogromna popularność jeszcze parę lat temu mogła wydawać się zaskakująca. Dziś, w czasach świetności rozwiązań takich jak Netflix, kwestia płatnego dostępu do filmów i seriali absolutnie nie wzbudza już szoku i jest rozwiązaniem, na które decydują się nawet najwytrwalsi zwolennicy dostępu do kanałów podstawowych w ramach najtańszego pakietu. W porządku, serial jest dobry, więc jest i popularny, ale o takiej renomie musiało świadczyć coś więcej. Przyjrzyjmy się zatem skrupulatnie fenomenowi „Gry o tron”.

Jeśli słyszymy o „Grze o tron”, to z reguły jest to związane z pewnymi kontrowersjami, które temu serialowi towarzyszą od zarania swoich dziejów. O serialu HBO mówiło się dużo i głośno już w momencie premiery, dyskutując nad ogromną brutalnością niektórych z przedstawionych scen, a także epatowaniem nagością, które krytycy uważali za niepotrzebne i wciskane na siłę, niby by zachęcać tą mniej wymagającą publiczność do oglądania. Dodajmy też aferę związaną z tym, że jedna z aktorek miała za sobą przeszłość w kinie pornograficznym. Można dyskutować, czy to wszystko jest etyczne, czy nie, ale prawda jest taka, że „Gra o tron” nie byłaby tak dobrym serialem, gdyby nie te wszystkie kontrowersyjne sceny i związany z nimi szum.
Prawda jest też taka, że niełatwo jest o dobrą fantastykę, która niekoniecznie jest cała kolorowa, pełna elfów i innych niziołków, a przy tym przeznaczona dla dorosłego, wymagającego widza, któremu szybko to wszystko wyda się przerysowane. „Gra o tron” to zupełnie inna para kaloszy – historia przedstawiona w serialu jest pełna brudu, krwi, zdrady i prawdziwych, ludzkich emocji, nie ma w niej ani trochę przerysowania charakterystycznego dla prozy takiego na przykład Terry’ego Pratchetta. Nie chodzi jednak wyłącznie o formę, a także o to, że opowieść jest pełna kultowych wręcz scen, takich jak słynna egzekucja, marsz wstydu, bitwa bękartów czy rozerwanie pewnego osobnika na strzępy przez sforę wygłodniałych psów. Intrygę ogląda się z przyjemnością i wielkim zaciekawieniem i nic dziwnego, że większość fanów przeżywa ból istnienia po wpisaniu w wyszukiwarkę „kiedy gra o tron” i dowiedzeniu się, że ostatni sezon będzie miał premierę dopiero w roku 2019.

Okazuje się zatem, że „Gra o tron” była i w dużej mierze cały czas jest serialem wręcz skazanym na ogromny sukces. Charyzmatyczna obsada, bardzo dobrze napisana opowieść w oparciu o fenomenalną prozę George’a R. R. Martina, prawdziwie kultowe sceny, które na stałe zapisały się do historii kinematografii, brak oporów w ukazywaniu prawdy o ludzkiej naturze… Można tak wymieniać i wymieniać. „Gra o tron” jest fenomenem i zdecydowanie na to miano zasłużyła.

Zima już blisko

Zima już blisko

Czas nieubłaganie biegnie. Dopiero co rozkoszowaliśmy się pierwszymi dniami wiosny, okraszonymi ciepłymi promieniami słońca, a już powoli trzeba przygotowywać się do zimy. Lato, które w tym roku raczej nie rozczarowało dobiega końca, zostawiając nam na koniec gorące dni września, które będziemy z rozżaleniem wspominać, kiedy spadnie śnieg, zwiastujący przyjście białej zimy.

Są ludzie, którzy zimę lubią. Chłodne miesiące nie są dla nich męczące, nie przeszkadza im ani wszechobecny mróz, ani oblodzone chodniki, tym bardziej biały puch, który przykryje brudny świat. Niewątpliwie to ostatnie to duży plus zimy i ogólnie śniegu, którego warstwa pozwoli nam zapomnieć o dziurach w drodze, workach ze śmieciami w rowie, czy psiej kupie na deptaku. Apropos psich odchodów, to żółty śnieg już nie budzi w nikim zainteresowania prawda?

Dla mnie zima nierozerwalnie łączy się ze skokami narciarskimi. To chyba jedyny zimowy sport, którym się interesuję. Miłością do skoków zapałałem (podobnie jak miliony rodaków) przy okazji sukcesów odnoszonych przez króla przestworzy Adama Małysza. Tak więc kiedy spadnie śnieg, kaloryfer zacznie oddawać przyjemne ciepło, ja zatopię się w oglądanie rywalizacji na skoczniach całego świata. Mojego entuzjazmu związanego ze skokami nie podzielają niektórzy znajomi, twierdząc, że prawdziwa rywalizacja skończyła się wraz z nastaniem elektronicznych punktów przyznawanych za wiatr. Według nich wygrywać zawody powinien ten zawodnik, który uzyskał najdalszą w konkursie odległość. Trzeba przyznać, że coś w tym jest.

Mówiąc o plusach zimy, nie można pominąć tak ważnej rzeczy, jaką są Święta Bożego Narodzenia. Wszyscy lubimy te święta. Mają one w sobie coś magicznego, niezweryfikowanego i nie chodzi mi w tym momencie o prezenty, Mikołaja, czy ciężarówki z Coca-Colą. To raczej ten niesamowity nastrój, który udziela się przy okazji ubierania choinki, kolacji wigilijnej, czy Kevina Samego w Domu, którego seans stał się już polską tradycją. Inną sprawą są prezenty. Już miesiąc wcześniej centra handlowe będą nas kusić świątecznymi reklamami, Mikołajami, choinkami i milionem innych zbędnych przecież jeszcze w tym czasie rzeczy. Ludzie rzucać się będą na przecenione buble, myśląc, że kolejnymi skarpetkami, majtkami, czy dwudziestym krawatem zrobią komuś przyjemność. Ja wychodzę z założenia, że jeśli już dawać komuś prezent to taki, który sam chciałbym otrzymać. Skarpetki, majtki i krawaty z całą stanowczością odpadają w przedbiegach. A jeśli nie jesteśmy pewni jaką niespodzianką sprawimy drugiej osobie radość, odpuśćmy kombinowanie i podarujmy albo gotówkę, albo jakiś fajny voucher na zakupy. Wygoda i praktyczność w jednym.

Są ludzie, którzy w przeciwieństwie do mnie w zimie lubią aktywnie spędzać czas. Okupują oni stoki narciarskie, szusując raz po raz, tym samym podnosząc sobie poziom endorfin we krwi. Można i tak, szanuję. Albo łyżwy. Bardzo ciekawy sposób spędzania zimowego, wolnego czasu. Mimo iż nigdy tego wynalazku nie miałem na nogach, popatrzeć lubię, a jakże.

Zmartwychwstanie Pańskie

Zmartwychwstanie Pańskie

W roku liturgicznym Kościoła Rzymskokatolickiego jest bardzo wiele świąt i uroczystości. Wszystkie one mają swoje określone znaczenie i miejsce w hierarchii ważności. Jednak najważniejszą uroczystością kościelną jest Zmartwychwstanie Pańskie, nazywane popularnie Wielkanocą. Wtedy świętuje się powstanie z grobu przez Naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Miało to miejsce w trzeci dzień po Jego męczeńskiej śmierci na krzyżu w Wielki Piątek. W tamtym szczególnym roku, datowanym przez historyków na ok. 30 r. po Chrystusie, w tym samym dniu przypadało święto Paschy i szabat. Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa nastąpiło w kolejnym dniu, a właściwie nocy z soboty na niedzielę i stąd nazwa. Dokładny czas tego wydarzenia nie jest znany i stanowi tajemnicę Boga. Wielkanoc jest świętowana właściwie od samych początków chrześcijaństwa. Do soboru nicejskiego w 325 r. obchodzono je podobnie jak żydowską Paschę, czyli 14. dnia miesiąca nisan, czyli wtedy, kiedy umarł Chrystus. Potem jednak, aby świętować zawsze w niedzielę, zmieniono ten sposób obliczania i postanowiono, że będą się one odbywać w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca. Tak więc na pytanie kiedy są święta wielkanocne można odpowiedzieć, że między 22. marca (najwcześniej) a 25. kwietnia (najpóźniej). Przy tym trzeba zaznaczyć, że na przykład w Kościele prawosławnym, w którym obowiązuje kalendarz juliański, Paschę świętuje się zwykle kilka dni później, choć zdarza się także zbieżność dat w określonych latach. Właściwie Wielkanoc rozpoczyna się Triduum Paschalnym, kończącym Wielki Post. Wielki Czwartek to pamiątka ustanowienia sakramentu Eucharystii i kapłaństwa. Wielki Piątek upamiętnia męczeńską śmierć Zbawiciela. W Wielką Sobotę odwiedza się Groby Pańskie w kościołach i święci pokarmy na wielkanocny stół. Zwieńczeniem tego dnia jest Wigilia Paschalna, która odbywa się już po zapadnięciu zmroku. Wtedy zapala się paschał – wielką woskową świecę, symbolizującą Zmartwychwstałego Chrystusa. Podczas bardzo rozbudowanej liturgii następuje odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych, a liczne czytania z Pisma Świętego mają przypominać historię Zbawienia. Wtedy także dorosłe osoby, które jeszcze tego nie dostąpiły, przyjmują chrzest, Pierwszą Komunię i bierzmowanie. Kończy się to radosną procesją ze śpiewami. Pierwsza poranna msza święta Wielkiej Niedzieli nosi nazwę rezurekcji i również po niej następuje procesja i bicie w dzwony. Wielkanoc świętuje się przez osiem dni, czyli oktawę. Potem następuje okres wielkanocny. Trwa on do Pięćdziesiątnicy, czyli Zesłania Ducha Świętego. Tydzień wcześniej świętuje się Wniebowstąpienie Pana Jezusa. Można powiedzieć, że Wielkanoc i okres wielkanocny to najważniejszy i najpiękniejszy okres w życiu Kościoła. Warto także mieć świadomość, że każda niedziela jest „paschą tygodnia”, upamiętniającą zwycięstwo Chrystusa nad grzechem i śmiercią. Ze świętowaniem Wielkanocy związanych jest wiele tradycji oraz obyczajów, nawiązujących także do wiosny i przyrody budzącej się z zimowego snu.

Dawkowanie kreatyny

Dawkowanie kreatyny

Kreatyna jest kwasem- to organiczny związek zawierający elementy strukturalne guanidyny i kwasu octowego. Powstaje w organizmie człowieka z glicyny (kwas aminooctowy), argininy oraz metioniny, które wraz z resztą fosforanową tworzą w ciele fosfokreatynę- kiedy brac kreatyne? Kreatyna jest składnikiem naturalnie występującym w mięśniach szkieletowych, gdzie kumuluje się jej około 95 procent, jednak małe ilości tego związku można znaleźć także w mózgu, wątrobie, nerkach oraz jądrach. Dla szczupłego 70-kilogramowego mężczyzny ilość kreatyny w organizmie szacuje się na około 120 g. Związek ten nie znajduje się na liście substancji dopingujących, chociaż w świetle najnowszych badań jej stosowanie powoduje przyrost siły i masy mięśniowej nawet bez treningu o charakterze adaptacji sprinterskiej- krótkotrwały intensywny wysiłek. W zależności od przyjmowanej formy kreatyny stosowane są dwa warianty dawkowania. W przypadku monohydratu można wykorzystać tzw fazę ładowania. Suplementacja monohydratem kreatyny w ilości 20-30 g na dobę przez okres 5 dni wykazała średni całkowity wzrost tego związku w mięśniach o 25-30 procent. Z tego też względu poleca się ładowanie kreatyną przez okres co najmniej 10 dni w celu wywołania eksplozywnego efektu wzrostu siły i masy mięśni. Dowody wskazują na to, że działanie kinazy kreatynowej jest ułatwione w mięśniach wypełnionych kreatyną, co sprawia, że kumulacja wewnątrz komórkowa ADP jest obniżona w trakcie intensywnych skurczów mięśniowych. Dzięki temu zjawisku formowanie się AMP oraz IMP jest zahamowane lub zredukowane, a co za tym idzie strata nukleotydów, adeniny jest ograniczona. Po okresie 10 dni można przejść do dawek rzędu 10-15 gram na dobę kierując się ilością beztłuszczowej masy ciała trenującego zgodnie z zasadą „większy przyjmuje więcej”. Drugim obecnie najbardziej popularnym sposobem jest suplementacja niewymagająca fazy ładowania. Zakłada stosowanie stałej dawki kreatyny pomiędzy 3-5 gram przez dłuższy okres tj. 30-40 dni. Metoda ta pozwala uzyskać stałe wysycenie mięśni związkiem i stosunkowo stabilne efekty w postaci wzrostu siły i masy mięśni/ Przy matriksach kreatynowych, faza ładowania jest zazwyczaj zbędna, jako że zawierają one wiele powiązanych z tym składnikiem cząsteczek o różnym czasie uwalniania oraz sposobie dystrybucji. Daje to przedłużony czas istnienia cząsteczki w krwiobiegu, a to przekłada się na stały wychwyt kreatyny z krwi do mięśni. Nie wolno także bagatelizować pory przyjmowania kreatyny. Osobiście propaguję jej podawanie w posiłku przed i po treningowym. Dlaczego? Gdyż są to dwa okresy charakteryzujące się podwyższonym wchłanianiem. Przed ćwiczeniami zasilamy zasoby energetyczne naszego organizmu, a także poprawiamy wchłanialność kreatyny dzięki zwiększonemu dopływowi krwi do mięśni. Musisz być świadomy tego, że dużo większe znaczenie ma to, co zjecie przed treningiem niż po nim. Bierze się to z prostego faktu regulacji krążenia w organizmie. Jeżeli powyższy tekst spowodował zamieszanie w twoich przemyśleniach na temat dawkowania kreatyny- nie przejmuj się. Zacznij od zalecanej dawki na opakowaniu i obserwuj swoje ciało wraz z efektami siłowymi.

Szczęście jest obok, wyciągnij rękę…

Szczęście jest obok, wyciągnij rękę...

Każdy z nas jest inny. Mamy różne charaktery, poglądy polityczne czy sposób życia. Różnimy się kolorem skóry czy wyznawaną religią.
Wszyscy jednak mamy pewne wymagania.
Odnośnie wymarzonej pracy, jakości posiłku w restauracji czy punktualności autobusu. Wymagamy również od innych… Aby byli na czas, aby zawsze nas wspierali, lecz nie oceniali, aby nigdy nie zawiedli.
Często jest jednak tak, że wymagamy od wszystkich, tylko nie od siebie.
Z dnia na dzień nasze oczekiwania względem innych rosną. Chcemy mieć dobrą pracę, ale często jedyne co robimy, to narzekamy na obecną. Obiecujemy sobie, że kiedyś będziemy szczęśliwi, zamiast zacząć pracować nad tym jeszcze dzisiaj.
Nigdy nie wiadomo co będzie jutro. Jeśli zależy nam na zmianach, to musimy zacząć od siebie. Ciężko w to uwierzyć, jeśli za każdym razem nasze niepowodzenia próbujemy przerzucić na innych…
Spóźniłam się do pracy, bo autobus się zepsuł…. Nie przygotowałam się do sprawdzianu, bo koleżanka nie pożyczyła mi notatek…. Rozstałam się z chłopakiem, bo nie zgadzał się z moimi poglądami…
Szukamy winy w innych, jednak najczęściej to my sami jesteśmy autorami własnych porażek.
Powtarzanie sobie, jak mantry, że kiedyś będziemy szczęśliwi, jest bardzo dziecinne.
Jeśli zależy Ci na lepszej pracy, zacznij jej szukać. Jeżeli nie masz odpowiednich kwalifikacji, zdobądź je! Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Poszukaj wśród znajomych, być może u nich w firmie zwolniło się stanowisko, które Cię interesuje. Zapytaj o pomoc, ale nie licz, że ktoś zrobi coś za Ciebie. Weź życie we własne ręce.
Narzekasz, że jesteś samotny? Nie masz szczęścia w miłości, albo trafiasz na samych beznadziejnych kandydatów? A może po prostu masz zbyt wygórowane oczekiwania?
Życie jest proste! Chcesz się zakochać? Wyjdź do ludzi, ale też nie oczekuj niemożliwego. Nie zrażaj się przy pierwszym spotkaniu, jeśli okaże się, że osoba, z którą się spotkałeś ma parę nadprogramowych kilogramów lub zupełnie inne zainteresowania niż Ty.
Daj jej szansę, porozmawiajcie, poznajcie się. Pierwsze wrażenie często bywa bardzo mylne.
Nawet jeśli okaże się, że nie ma pomiędzy Wami chemii, może zostaniecie przyjaciółmi. Życzliwych nam osób nigdy za wiele, czyż nie?
Najważniejsze, aby wziąć życie we własne ręce, nie czekać, że kiedyś będziemy szczęśliwi, tylko o to szczęście samemu zabiegać. To my jesteśmy odpowiedzialni za nasza życie, nikt inny.
Wieczne narzekanie może nam tylko zaszkodzić, sprawić, że będziemy postrzegani jako marudy, z którymi nikt nie będzie chciał mieć nic wspólnego. Trzeba myśleć pozytywnie!
Pada deszcz? To nic, jutro na pewno wyjdzie słońce. Nie udało się tym razem ? No trudno, następnym razem bardziej się przyłożę.
Warto pracować nad sobą, dostrzegać swoje błędy i starać się na nich uczyć. Nie jest to proste, ani przyjemne, ale takie właśnie jest życie. Nie zawsze przynosi same sukcesy, dlatego ważne jest, żeby wyciągać lekcję z każdej porażki.
Szczęście jest ulotne, dlatego cały czas trzeba o nie zabiegać. Nie jutro, w przyszłym tygodniu czy za rok. Dzisiaj.

Rodzicielstwo praktyczne

Rodzicielstwo praktyczne

Bycie rodzicami to ciężki orzech do zgryzienia. W czasie ciąży matki i ojcowie mają tylko 9 miesięcy aby inaczej zorganizować swoje życie. Oprócz aspektu psychicznego, muszą się oni odpowiednio przygotować. Muszą kupić ciuszki, wózek, łóżeczko, zabawki, urządzić pokój, to wszystko jest bardzo czasochłonne i wymaga dużego nakładu pieniędzy, chociaż jestem pewna, że satysfakcja z bycia rodzicami im to wynagradza. Po porodzie przychodzi czas na następne wydatki: pieluszki, smoczki, buteleczki. Dziecko rośnie w zastraszającym tempie, co chwilę wyrastając ze starych ciuszków, czy bucików. Kiedy dziecko zaczyna chodzić, pojawia się kolejne, niemałe wyzwanie dla rodziców. Całe mieszkanie lub dom należy odpowiednio przygotować, podwoić swoją uwagę i skupić się w całości na maluchu, bo wtedy ryzyko, że może sobie zrobić krzywdę jest bardzo duże. Kolejne etapy rozwoju dziecka także mogą dać w kość, ale przynoszą też wiele radości. Pierwsze słowa, pierwsze rysunki, pójście do przedszkola… To wszystko jest piękne, jednak wiąże się z ogromnym poświęceniem rodziców.
Bycie rodzicem, to nie tylko spacerowanie z wózkiem, urocze zdjęcia, ale to także wysiłek, rozwaga i odpowiedzialność, dlatego warto mądrze do tego podejść. Należy odpowiednio wcześniej kupować rzeczy dla dziecka, nigdy nie dopuścić do tego, alby zapasy, na przykład pieluszek, czy mleka się skończyły. Istnieją specjalne sklepy internetowe z rzeczami dla maluszków, myślę, że jest to dobra opcja dla rodziców zapracowanych i zaabsorbowanych rodzicielstwem. Oczywiście wszystkie rzeczy można dostać stacjonarnie. Pieluszki można zakupić nie tylko w drogeriach, czy supermarketach, ale także w drobnych, lokalnych sklepach osiedlowych. Jeżeli chodzi o ciuszki, to praktycznie każdy większy sklep odzieżowy posiada w swoim asortymencie ubranka dla dzieci. Większość z tych sklepów dzieli się na dział męski, żeński i dziecięcy. Z zabawkami też nie ma większego problemu, ponieważ w większości galerii handlowych znajduje się przynajmniej jeden ogromny sklep wypełniony po brzegi zabawkami dla dzieci i to w każdym wieku. Istnieje oczywiście możliwość zakupienia wszelkiego rodzaju zabawek przez internet, gdzie wybór jest naprawdę ogromny, ceny dogodne i każdy na pewno jest w stanie znaleźć coś odpowiedniego. Należy jednak pamiętać, że rozwój dziecka w pierwszych miesiącach jego życia jest najważniejszy, dlatego warto zainwestować w zabawki interaktywne, które będą rozwijały umysł, ciekawość oraz wyobraźnię maluszka.
Wiadomo, że wszystkie materialne rzeczy są ważne i niezbędne do wychowania dziecka, jednak trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że maluch najbardziej na świecie potrzebuje uwagi, zainteresowania i czasu rodziców. Im bardziej rodzic jest szczęśliwy i usatysfakcjonowany ze swojego rodzicielstwa, tym lepiej dla dziecka. Pamiętajmy o tym, że nawet te najmniejsze szkraby potrafią odbierać bodźce z otoczenia i mimo tego, że może nie do końca potrafią się porozumiewać, to czują każdą emocję rodzica. Warto być mądrym, rozważnym, odpowiedzialnym rodzicem, dlatego, że to właśnie w tym najmłodszym pokoleniu leży nasza przyszłość.

Kiedy zmiana czasu na letni?

Kiedy zmiana czasu na letni?

Zmiana czasu odbywa się dwa razy w roku. Najpierw wiosną zmieniamy czas z zimowego na letni, a później następuje odwrotność tej zmiany w jesieni. Tak dzieje się w naszym kraju już od bardzo dawna, a spowodowane jest to kwestiami historycznymi. Wzięło się to jeszcze z lat wojennych, ponieważ lepsze wykorzystanie światła słonecznego miało ułatwić manewry wojskowe. Zmiany czasu przetrwały jednak do dnia dzisiejszego, a to dlatego, że umożliwiają nam lepsze wykorzystanie dziennego światła słonecznego. W poprzednim poradniku sprawdzaliśmy kiedy zmienia się czas z letniego na zimowy, a dziś sprawdzimy kiedy zmiana czasu na letni z zimowego powinna mieć miejsce. Zapraszamy do lektury.

Zasad obowiązująca w Polsce co do zmiany czasu mówi nam, że następuje ona zawsze w ostatnią niedzielę marca oraz października. Wtedy odpowiednio zmieniamy czas na letni oraz na zimowy. Nie można więc podać jednej konkretnej daty tej zmiany czasu, ponieważ zależy ona od tego, kiedy w danym roku kalendarzowym wypadnie ostatnia niedziela w marcu – bo właśnie wtedy zmieniamy czas z zimowego na letni. Zmiana czasu następuje u godzinie drugiej w nocy tego właśnie dnia. Należy przestawić wskazówki zegarka na godzinę trzecią, czyli de facto tracimy godzinę snu. Niestety ta zmiana jest tą bardziej niekorzystną, ponieważ po pierwsze trudniej nam się dobrze wyspać, a po drugie dłużej trwa akomodacja do nowych godzin spania. Wobec tego przez pierwsze tygodnie kwietnia możemy chodzić nieco zmęczeni i przybici, właśnie ze względu na naruszenie równowagi zegara biologicznego naszego organizmu. Skoro wiemy już kiedy zmiana czasu na letni następuje, to teraz sprawdźmy jeszcze inne szczegóły, które dotyczą tego zagadnienia.

Przede wszystkim wielu zapewne chciałoby dowiedzieć się jak zminimalizować ten niekorzystny wpływ zmiany czas i spania krótszego o godzinę na nasze samopoczucie, oraz jak przyspieszyć akomodację naszego organizmu. Tutaj niestety nie ma łatwej rady. Najprościej zacząć chodzić spać o godzinę wcześniej i wstawać również godzinę wcześniej już przez jakiś czas przed faktyczną zmianą czasu. Jednak nie należy robić tego gwałtowanie. Kiedy zmiana czasu na letni nastąpi już za około dwa tygodnie, zaczynamy kłaść się spać na przykład dziesięć minut wcześniej, również o dziesięć minut wcześniej nastawiamy nasz budzik. Każdego dnia dokładamy kolejne dziesięć minut i w ten sposób już po niecałym tygodniu będziemy mieli tak przestawiony rytm spania i wstawania, że gdy przyjdzie zmiana czasu będziemy jedynie o godzinę wcześniej niż obecnie wychodzili do pracy.

Jak widać zmiana czasu ma duży wpływ na nasze samopoczucie i dlatego dobrze jest się do niej nieco wcześniej przygotować, by później nie mieć kłopotów. Najważniejsze jednak to zapamiętać kiedy dokładnie zmieniamy czas, bo pomimo licznych komunikatów w radiu i telewizji, kiedy zmiana czasu na letni przychodzi to zawsze znajduje się jakaś część osób, które po prostu o tym fakcie zapomniały i w ten sposób spóźniły się do szkoły, na uczelnię, do pracy, lub na autobus czy pociąg.

Pełnia

Pełnia

Zastanawialiście się kiedy jest pełnia? Tu znajdziecie odpowiedź.
Pełnie księżyca możemy ujrzeć 14 dni i 19 godzin po nowiu. Wtedy Srebrny Glob ustawia się po przeciwnej stronie Ziemi niż Słońce i dzięki temu jest on można powiedzieć nawet, że w całości oświetlony, a to z kolei ułatwia jego swobodną obserwację. Księżyc, który jest w pełni, jest prawie 500 tysięcy razy ciemniejszy od Słońca, jednak już taka jego jasność potrafi rozświetlić nocne niebo.
Zjawisko pełni występuje tylko raz w miesiącu. Od czasu do czasu zdarza się jednak, iż ma ono miejsce aż dwukrotnie. Wówczas mówimy o Pełni Niebieskiego Księżyca (Blue Moon). Nie oznacza to jednak, że tarcza księżycowa staje się wówczas całkowicie niebieska. Zazwyczaj przyjmuje ona kolor szary, czerwony bądź różowy. Nazwa ta ma bowiem podkreślić względną rzadkość tego zjawiska, które można obserwować średnio raz na 2,7 roku. Ostatnią Pełnię Niebieskiego Księżyca w Polsce odnotowano 31 marca 2018 roku. Kolejne tego typu zjawisko będzie można obserwować w październiku 2020 roku. Prawdziwie niebieski Księżyc można jednak czasami zaobserwować, o czym mieli okazję przekonać się pod koniec dziewiętnastego wieku mieszkańcy Indonezji. Po eksplozji wulkanu Krakatau, Księżyc świecił na niebiesko przez prawie dwa lata.
To, jaką barwę przybierze Księżyc będący w pełni zależy w głównej mierze od zanieczyszczenia atmosfery. Na unoszących się pyłach załamują się bowiem promienie słoneczne i czerwone światło jest całkowicie przez nie pochłaniane, a pozostała część wiązki barwi księżycową tarczę na delikatny błękit.
O wpływie pełni na zachowanie ludzi czy zwierząt słyszał chyba każdy z nas. To w tym czasie, według wielu wierzeń wyją złowieszczo wilki, a niepokój innych stworzeń jest co najmniej zastanawiający. Dzieje się tak dlatego, iż podczas pełni Srebrny Glob bardzo silnie oddziałuje na Ziemię, a poziom wód znacząco wzrasta. Dotyczy to również poziomu płynów w organizmach żywych. Procesy zachodzące w tym czasie w przyrodzie gwałtownie przyspieszają i z chwilą pełni, osiągają swój punkt kulminacyjny. Dlatego też niektórzy z nas mogą bardziej narzekać na zaburzenia snu lub nadpobudliwość. Jesteśmy w tym czasie także bardziej drażliwi i miewamy bóle głowy. Najtrudniej przechodzą ten okres jednak osoby chore psychicznie, które czują się podczas pełni silnie pobudzone, a nawet popadają w desperację i nieokiełznany gniew. Stąd też w wielu językach słowa określające ludzi obłąkanych pochodzą od słowa „luna” – czyli Księżyc. Naukowcy z amerykańskiego uniwersytetu Yale, którzy od lat badają to zjawisko są zdania, iż podczas pełni wzrasta liczba przestępstw, szczególnie tych na tle seksualnym. Niektóre dane statystyczne mówią również, że w czasie pełni Księżyca zdarza się więcej wypadków drogowych, ataków serca, rozbojów, morderstw czy prób samobójczych. Nie ma się jednak co dziwić. Pełnia Księżyca to jakby przyrodnicza bomba zegarowa – na szczęście, w większości przypadków, niegroźna. Przypadki niekontrolowanej agresji występują jedynie wówczas, kiedy z jakiś powodów człowiek tłumi w sobie wybuch nagromadzonej wcześniej energii.