Kasa fiskalna – kiedy powinniśmy ją kupić?

Kasa fiskalna - kiedy powinniśmy ją kupić?

Z pewnością wielu z was zastanawia się, kiedy kasa fiskalna jest nam potrzebna. Kasy fiskalne to coś, o czym powinniśmy pomyśleć szczególnie wtedy, kiedy nosimy się z zamiarem otworzenia sklepu, czy też innej, własnej działalności gospodarczej. Należy jednak wiedzieć, na co powinniśmy zwracać największą uwagę, jeśli chodzi o zakup kasy fiskalnej. W naszym poniższym artykule, z całą pewnością znajdziecie państwo odpowiedź na to pytanie, jak i wiele innych związanych z kwestiami zakupu kasy fiskalnej.

Przede wszystkim – czy kasa fiskalna to konieczny wydatek

Jeśli zastanawiacie się, czy da radę w jakiś sposób uniknąć zakupu kasy fiskalnej, w momencie, kiedy prowadzicie własny sklep, odpowiedź może być tylko jedna – nie jest to możliwe. Kiedy sprzedajcie towary lub usługi, zawsze, ale to zawsze jest wam potrzebna kasa fiskalna. W przypadku kiedy wystawiacie faktury VAT – nie ma takiego obowiązku. W momencie jednak, kiedy takiej faktury nie wystawiacie, kasa fiskalna jest koniecznością. Nie ma zatem sensu unikanie jej zakupu. Jeśli prowadzimy sklep i nie posiadamy kasy fiskalnej, mogą nam grozić poważne konsekwencje karne. W przypadku kontroli z Urzędu Skarbowego, brak kasy fiskalnej może skutkować bardzo wysoką karą grzywny.

Gdzie kupować kasę fiskalną

Kolejną kwestią, którą musimy wziąć pod uwagę, jeśli chodzi o zakup kasy fiskalnej, jest wybór odpowiedniego miejsca do tego celu. Tutaj jednak nie jest to takie proste. Nie w każdym miejscu, uda nam się kupić najlepszą dla naszych potrzeb kasę fiskalną. Warto jest zatem zrobić w tym celu odpowiedni research. Przede wszystkim szukajmy sklepów – czy też hurtowni, które zajmują się tylko i wyłącznie sprzedażą kas fiskalnych. W momencie, kiedy dokonujemy wyboru odpowiedniej kasy fiskalne, bardzo istotne jest to, aby działała ona bez najmniejszego zarzutu. Warto też zwrócić uwagę na gabaryty kasy fiskalnej. To jednak jest już kwestia bardzo indywidualna. Wiele zależy od tego, jakim dokładnie budżetem będziemy dysponowali. Wiele też zależy od tego, na jakich funkcjach kasy fiskalnej – poza wystawianiem paragonów – będzie nam zależało najbardziej. Z zakupem kasy fiskalnej jest zatem trochę tak, jak z zakupem każdego innego sprzętu elektronicznego – powinien być dopasowany do naszych potrzeb i możliwości.

Ile może kosztować dobrej jakości kasa fiskalna?

Kiedy już wiemy, czego mniej więcej oczekujemy od naszej kasy fiskalnej, warto jest zastanowić się, jaki budżet powinniśmy przeznaczyć na jej zakup. W tej kwestii nie ma jednak konkretnej kwoty, która będzie nam niezbędna, jeśli chodzi o zakup kasy fiskalnej. Możemy bowiem zarówno kupić kasę fiskalną, której cena będzie wynosić 300 zł, jak i taką, która kosztowała będzie ponad 1000 zł. Wszystko zależy tylko i wyłącznie od tego, jakimi możliwościami finansowymi dysponujemy. Ważne jest też to, czego dokładnie oczekujemy od kasy fiskalnej. Prawdą jest jednak to, że jeśli będziemy postępowali według powyżej opisanych wskazówek, z całą pewnością uda nam się kupić tę najlepszą kasę fiskalną.

Andrzejki

Andrzejki

Andrzejki to symboliczne pożegnanie czasu zabaw, hulanek i balów. To czas przed chrześcijańskim Adwentem. W tym dniu wiele osób świetnie się bawi. Organizowane są różne wróżby i zabawy.
Pamiętam z czasów dzieciństwa, były to huczne zabawy szkolne, gdzie uczestniczyła w nich cała klasa, nieraz i cała szkoła. Muzyka leciała z magnetofonów szpulowych, gdzie królował zespół Abba.
Popularną zabawą w ten wyjątkowy dzień, w dzień Andrzeja było lanie wosku do odpowiedniego naczynia wypełnionego wodą. Koniecznie przez ucho od klucza. Czekaliśmy, aż wosk stężeje i oglądaliśmy kształty cienia, który woskowa figura rzuca na ścianie.
Inną, znaną wróżbą miłosną był czerwony liść. Mając taki liść zapisywało się na nim imię ukochanego, a szybkość usychania liścia pokaże, jak długo potrwa uczucie do danej osoby.
Kolejną zabawą było wycięcie serca z papieru i z jednej strony wypisanie znanych imion mężczyzn. Z drugiej strony wbijało się na oślep szpilkę. Imię, które przebiła szpilka, miało być imieniem mężczyzny, z jakim mieliśmy spędzić życie.
Były też inne ciekawe wróżby np.aby dowiedzieć się która z uczestniczek naszej zabawy pierwsza wyjdzie za mąż, lub spotka w tym roku swoją wielką miłość używaliśmy naszych lewych butów. Ustawialiśmy buty z lewej nogi rzędem w kącie pokoju. Ostatni w kolejce przestawiało się na początek. Właścicielka buta, który pierwszy dotknie czubkiem progu, może liczyć na największe szczęście w miłości.
Zwyczaj Andrzejek znany był na ziemiach polskich już w średniowieczu, a pierwsze oficjalne wzmianki o tym święcie pojawiły się dawno temu. W tradycyjnych obrzędach andrzejkowych mogły uczestniczyć jedynie młode dziewczęta, nie mogły uczestniczyć w nich mężatki oraz mężczyżni. Obecnie zwyczaj wygląda inaczej i Andrzejki traktuje się jako okazję do imprezy, potańcówki, wspólnej hucznej zabawy i wspólnych wróżb kobiet i mężczyzn.

Te i inne wróżby są stosowane do dzisiaj. Większość ludzi spotyka się w gronie znajomych i bawi się do białego rana. Starsi preferują raczej dobre jedzenie i stół zastawiony niezłym alkocholem.
Ja nazywam się Eugenia, ale mam męża Andrzeja i właśnie dla niego, ale i dla zaproszonych znajomych organizuje w tym roku huczne przyjęcie. Zamówiłam już czterdzieści butelek dobrej polskiej wódki, dwa wielkie prosiaki, zestaw wyselekcjonowanych, zdrowych surówek, dwadzieścia bochenków chleba, trzydzieści słoików oliwek. Do tego od mojej teściowej przywiozę czterdzieści słoiczków zdrowych marynowanych borowików z dwa tysiące piętnastego roku, cztery meksykańskie wina i galon domowego kompotu.
Kiedy będzie to przyjęcie?kiedy sa andrzejki ?
Będziemy bawić się z dwudziestego dziewiątego na trzydziestego listopada.
Wszyscy sąsiedzi są już oczywiście powiadomieni o możliwym hałasie. Niestety takie zabawy rządzą się swoim prawem. Na pewno nie będzie cicho i spokojnie. Będzie głośno i wesoło, ale z zachowaniem podstawowych zasad sąsiedzkiej przyzwoitości.
Doliczyłem się dwudziestu gości na naszym małym, skromnym przyjęciu andrzejkowym.

Kłopoty z ż

Kłopoty z ż

Kiedy piszemy ż? Jak nauczyć się zasad, które pozwolą zawsze poprawnie pisać? Oto pytania, na które wiele osób szuka odpowiedzi, bo przecież poprawna ortografia to sprawa wręcz honorowa. Niestety, nasza ortografia właśnie jest nader trudna dla nas, nie mówiąc już o obcokrajowcach, którzy próbują zgłębiać tajniki polskiej mowy. No cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo. Takie życie.
Skoro już został wywołany temat ortografii to nie pozostaje nam nic innego jak tylko bardziej wejść w to zagadnienie. Być może komuś takie informacje po prostu będą przydatne. Zatem do rzeczy. Polska ortografia opiera się w zasadzie na czterech podstawowych zasadach: fonetycznej, morfologicznej, historycznej i konwencjonalnej, czyli umownej. W obrębie tych zasad mamy szereg szczegółowych. Zasada fonetyczna mówi, że większość wyrazów w polszczyźnie pisze się zgodnie z ich wymową, np. okno, oko, brama czy worek. Zasada morfologiczna natomiast pozwala nam poprawnie zapisać niektóre wyrazy, kiedy odwołamy się do ich budowy. Przykładem niech będą słowa może i morze. Napiszemy je dobrze, jeśli odwołamy się do ich budowy i wszystko staje się jasne. Piszemy morze, bo morski, a może, bo mogę. Zasada historyczna z kolei dotyczy pisowni wyrazów z ó, rz oraz h. Otóż, występowanie tych głosek w niektórych wyrazach uwarunkowana jest historycznie i obecnie nie jesteśmy w stanie w żaden sposób wytłumaczyć, dlaczego np. wyraz król piszemy przez ó, a nie prze u. Innymi słowy mówiąc, pisownie niektórych słów trzeba się po prostu nauczyć na pamięć, bo nie pomożemy sobie w żaden inny sposób. I wreszcie zasada konwencjonalna. W jej obrębie mamy szereg zasad ortograficznych, które zostały ustalone na podstawie umowy społecznej. I tak np. partykułę „nie” piszemy łącznie z przymiotnikami, przysłówkami, rzeczownikami oraz z imiesłowami przymiotnikowymi, a z czasownikami i imiesłowami przysłówkowymi – łącznie. Albo też przyjęto zasadę, że odmienne tytuły czasopism piszemy dużymi literami, a jeśli nie odmienia się, to dużą literą piszemy tylko pierwszy wyraz tytułu.
Odwołajmy się teraz do zasady historycznej, żeby wyjaśnić, kiedy piszemy ż.. Otóż, pisowni ż w pewnej części polskich słów nie da się wytłumaczyć, więc trzeba je po prostu zapamiętać, np. żaba. żyto, pożytek. Ale w niektórych przypadkach da się objaśnić taką pisownię. Piszemy ż, kiedy wymienia się na g, dz, h, z, ź, s, np. książka – księga, mosiężny – mosiądz, drużynowy – druh, mażę – mazać, boży – boski.
A jeszcze kiedy piszemy ż? Kiedy występuje ono po spółgłoskach, takich jak: j, l, ł: ulżyć, łże. Inny przypadek takiej pisowni to wówczas, kiedy ż wchodzi w skład partykuły że: niemalże, jakże. Jeśli występuje w wyrazach zapożyczonych po literze n: aranżacja, branżowy czy rewanż. No i oczywiście w następujących formach wyrazowych i w formacjach od nich pochodnych: gżegżółka, mżawka i piegża.
Nie da się opanować wszystkich zasad ortograficznych, a co dopiero ich zastosować w praktyce. Nawet najlepszym znawcom ortografii mogą przytrafić się błędy. W razie czego miejmy zawsze pod ręką słownik ortograficzny.

Kiedy potrzebujemy zmienić opony letnie na zimowe?

Kiedy potrzebujemy zmienić opony letnie na zimowe?

Tym razem natknęło mnie do napisania artykułu, jadąc południową obwodnicą Warszawy. Temperatura mimo tego, że mamy prawie środek listopada jest dosyć wysoka, bo mamy jedenaście i pół stopnia. W związku z tym, że zima zbliża się bardzo wielkimi krokami, pora się zastanowić się nad tym, czy wymienić opony na zimowe, jeżeli tak to- kiedy zmienić opony na zimowe? Istnieje bardzo podstawowa wytyczna, jeżeli chodzi o termin, w którym należy zmienić ogumienie. Jest to chwila, kiedy średnia dobowa temperatura przestaje przekraczać 7 stopni Celsjusza, dlaczego akurat siedem stopni. Dlatego, bo mieszanka, z której zbudowane są opony letnie, jest najbardziej wydajna i skuteczna. Jeżeli chodzi o odprowadzanie wody i jeżeli chodzi o jej optymalną twardość. Granicą jest siedem stopni Celsjusza, poniżej tej temperatury producenci zazwyczaj nie dają gwarancji, że te własności mieszanki kauczukowej, mieszanki gumowej, będą skutecznie hamować i przyspieszać, zachowywać stabilność na zakrętach i co najważniejsze odprowadzać wodę. Dzisiejsze opony zimowe są już bardziej bezpieczne podczas jazdy po mokrej nawierzchni niż dawniej. Teraz opony zimowe podczas jazdy w deszczu o wiele lepiej radzą sobie z odprowadzaniem nadmiaru wody, niż to miało miejsce kiedyś. Wiadomo, że nie działają one na tyle doskonale jak współczesne nowoczesne opony letnie, ale nie należy się obawiać jazdy po mokrej nawierzchni, jeżeli chodzi o opony zimowe. Tak samo jest, jeżeli chodzi o indeksy prędkości. Aktualnie opony zimowe są dostosowane do prędkości 240-260 kilometrów na godzinę i są odpowiednio oznaczone. Jeżeli chodzi o opony zimowe, mimo że jeszcze tego nie zrobiłem, to zrobię to niebawem, z dwóch powodów. Po pierwsze prognozy długoterminowe mówią, że temperatura w przyszłym tygodniu będzie spadać poniżej zera, a dużo jeżdżę w nocy. Po drugie, jeżeli spadnie pierwszy śnieg, to wulkanizatorzy będą mieli prawdziwe Eldorado. Dlatego zarejestrowałem się w zaufanym warsztacie, który ma swoją książkę klienteli już zapełnioną na siedem dni do przodu. Zadzwoniłem już w czwartek i umówiłem się na następny czwartek. To znak, że spora część kierowców już uświadamia sobie, że zima za pasem i nie warto odkładać niektórych rzeczy na ostatni moment, bo to zwyczajnie się nie opłaci. Nadal nie masz pewności, jakie korzyści zapewnia posiadanie opon zimowych? Zobacz, jak poddajemy letnie opony klasy premium, opony całoroczne i zimowe opony lamelowane Bridgestone testowi absolutnemu na torze testowym. Pierwszą zasadniczą różnicę można odczuć już na samym starcie. Na śniegu opona zimowa charakteryzuje się znacznie lepszymi właściwościami trakcyjnymi, przyspieszając praktycznie od samego startu, podczas gdy oponom letnim i całorocznym ruszenie z miejsca zajmuje sporo czasu. Większe klocki barkowe, gęsto rozmieszczone lamelki i specjalna zimowa mieszanka znacząco poprawiają przyczepność, stabilność i kontrolę. Jednak prawdziwe zalety opon zimowych stają się jeszcze bardziej oczywiste, w momencie konieczności wymanewrowania pojazdu.

Mi to lotto

Mi to lotto

Pieniądze szczęścia nie dają? Akurat! Przekonałem się na własnej skórze, kiedy to zablokowano mi wszystkie konta za niezapłacony mandat. Był piątek po południu wszelkie urzędy mogące pomóc od dawna zamknięte, w kieszeni zero gotówki, skarbonka dziecka pusta, a dwa konta zablokowane. Cudowny weekend się zapowiadał.
Nawet się ucieszyłem. Pieniądze szczęścia nie dają, więc nadchodzący wielkimi weekend miał być najszczęśliwszym czasem w moim życiu! Normalnie rzygałem tęczą z radości! Dodatkowo smaczku temu beztroskiemu czasowi dodawał fakt, że lada chwila miałem zostać milionerem. Kasy może nie miałem, ale w portfelu kapitał w postaci kuponu totolotka. Zaraz, kiedy jest losowanie lotto? W sobotę! A więc wystarczyło szczęśliwie przeżyć piątek, potem prawie całą sobotę i dawaj wielki świecie! Ale spokojnie, przecież pieniądze szczęścia nie dają… Nie chciałem być nieszczęśliwym milionerem. Podarłem i wyrzuciłem kupon. Od tego momentu miało otoczyć mnie samo, czyste jak łza szczęście.

Z pracy wróciła żona. „Kotku, musimy jechać na zakupy, bo przed nami niedziela bez handlu” krzyknęła od drzwi. Ale miała minę, kiedy ze spokojem oznajmiłem jej, że konta zablokowane, a gotówki brak. Weekend bez zakupów – tego jeszcze nie było. Będziemy jeść to, co jest w lodówce. Koniec z marnotrawieniem jedzenia. Otwieram lodówkę, a tam… oślepiające światło. Nie ma nic! No, cóż w dwa dni z głodu chyba jeszcze nikt nie umarł. Chyba… Wieczorem wpadłem na genialny pomysł, aby zamówić pizzę. Cholera, nie ma kasy. Ale przynajmniej byliśmy szczęśliwi…

Sobota od rana nie zapowiadała się ciekawie. Na zewnątrz plucha, deszcz, wiatr i chłód, mimo iż to był dopiero wrzesień. Głód był nie do zniesienia. Brak śniadania był torturą, pod którą nasza mała rodzina się ugięła. Jedziemy do mamy coś zjeść, oznajmiła moja ślubna. Jeszcze nigdy nie cieszyłem się tak, na wieść o wizycie u teściowej! Zapakowaliśmy się do naszego rodzinnego auta, marząc o jajecznicy z boczkiem i świeżutkim pomidorkiem. Teściowa mieszkała względnie blisko, około 20 minut samochodem, więc nasze żądne pokarmu żołądki miały być wkrótce zaspokojone. Jedne światła, drugie… i z tych już nie zdołaliśmy wyjechać. Zabrakło benzyny. Mój Boże, znowu zawiesił się pływak w baku i „żyd” nie zaświecił. Wspólnymi siłami zepchnęliśmy samochód z drogi na pobocze. Po godzinie dotarł teść z piątką benzyny. Wreszcie mogliśmy coś zjeść! Kiedy opowiedziałem teściowej co nas spotkało piątkowego popołudnia, z nieukrywaną satysfakcją pouczyła mnie, że należności reguluje się na bieżąco, a nie zwleka i naraża się na podobne konsekwencje. Tak, w tym momencie kazanie teściowej było miodem na me uszy. Zabraliśmy od mamusi zapasy na wieczór i niedzielę i na oparach wróciliśmy do mieszkania.

Niedziela to była katorga. Zero fast fooda, zero meczu, bo przecież nie było mnie stać na bilet, zero kina. Nic, tylko się pociąć, oglądając propozycje, serwowane w telewizji.

Na koniec poniedziałek. Aby odblokować środki na koncie, musiałem najpierw uregulować mandat, ale jak bez pieniędzy? Pełnia szczęścia!

Długa historia

Długa historia

Przyzwyczailiśmy się do tego, że internet to powszechnie dostępne dobro. Wielu z nas nie wyobraża sobie już bez niego życia. Płacąc w sklepach, jadąc w podróż, pracując używamy internetu bez zastanowienia jaką ma historię i że dzieje jego powstania były burzliwe.
W tym tekście przedstawie kiedy wynaleziono internet i opiszę kilka ciekawostek związanych z siecią. Zapraszam do zgłębienia tajemnic sieci.
Pierwsze projekty globalnej sieci służącej do porozumiewania się konstruowali już naziści w czasie Drugiej Wojny Światowej. Wraz z ich klęską wszelkie projekty i prace przerwano i na długie lata odeszły w zapomnienie. Dopiero w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku grupa amerykańskich profesorów utworzyła projekt globalnej sieci łączności dla wojska. 29 października 1969 roku Uniwersytet Kalifornijski w mieście Los Angeles utworzył sieć transmisji danych. Wkrótce potem sieć zamontowano na trzech kolejnych amerykańskich Uniwersytetach. Przedsięwzięcie finansowała organizacja ARPA (Advanced Research Project Agency), która zajmowała się koordynowaniem badań naukowych w wojsku. Amerykański rząd był przerażony postępem technicznym w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich i wysłaniem przez to państwo na okołoziemską orbitę statku kosmicznego Sputnik. Pentagon postanowił więc rozpocząć finansowanie badań mogących zrewolucjonizować naukę Stanów Zjednoczonych Ameryki. Pozwoliłoby to wygrać wyścig zbrojeń i zapobiec trzeciej wojnie światowej,która rysowała się na horyzoncie geopolityki. Wracając do sieci przesył danych odbywał się tu za pomocą komputerów o rozmiarach dużego pomieszczenia rozmieszczonych w poszczególnych salach uczelni. Sieci nadano nazwę ARPANET i stała się ona bezpośrednim przodkiem dzisiejszego internetu. Idee na których podstawie tworzono ARPANET posłużyły w późniejszych latach do tworzenia kolejnych sieci.
Następna sieć powstała około roku 1978 kiedy to dwie uczelnie zawarły porozumienie i utworzyły USENET. Po pięciu latach USENET podpięto do sieci ARPANET i utworzyła się w ten sposób duża między uniwersytecka sieć komputerowa. Pod koniec lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku wojsko amerykańskie oddzieliło wojskowy ARPANET od cywilnego. Wojskowy przetrwał do dziś i jest stale modernizowany i rozwijany. Prawdopodobnie w jego transmisji biorą udział najnowocześniejsze satelity rozmieszczone wokół ziemi jednakże nie mamy o tym zbyt wielu informacji. Tajemnica wojskowa uniemożliwia poznanie tego systemu bliżej.
Inną drogą poszedł cywilny ARPANET. Prze pierwszy rok pełnił rolę komunikatora pomiędzy uniwersytetami. Jednakże Europa też nie pozostawała w tyle z badaniami technicznymi. W marcowe dni 1989 roku dwóch pracowników Europejskiego Ośrodka Badań nad Energią Atomową (CERN) rozpoczęło prace nad stworzeniem sieci przesyłu i magazynowania dokumentów hipertekstowych. Po roku utworzyli oni World Wide Web, która szybko została wdrożona do obiegu cywilnego i połączona z systemem ARPANET. Dzięki temu powstał internet w dzisiejszej formie. Dzisiaj internet to miliardy użytkowników i ogrom treści.

Początek roku szkolnego. Stres czy okazja?

Początek roku szkolnego. Stres czy okazja?

Początek roku szkolnego to dla wielu dzieci nie tylko koniec ukochanych wakacji i spotkanie z kolegami i koleżankami z klasy, ale też czas powrotu do regularnych spotkań z nie zawsze lubianym nauczycielami. Znienawidzona matematyka, lub upiorna ortografia to tematy wielu dziecięcych koszmarów.
Czy można im jakoś zaradzić? Czy stres i lęk muszą towarzyszyć powakacyjnym powrotom w szkolne mury? Oczywiście. Mądry rodzic może pomóc swojemu dziecku nie tylko poprzez opłacenie korepetycji, ale też poprzez zadbanie, aby nauce znienawidzonego przedmiotu towarzyszyła zabawa.
Zabawna wyliczanka, w której wymienia się zasady pisowni może pomóc najbardziej opornemu na zasady ortografii dziecku w zrozumieniu kiedy piszemy ó a kiedy u, kiedy rz a kiedy ż. Podobnie nauka matematyki może być nie tylko przyjemna, ale i smaczna, jeżeli np. do wytłumaczenia dziecku zasad posługiwania się ułamkami użyjemy np. jabłek. Pokrojone na kawałki będą nie tylko doskonałą pomocą naukową, ale też smaczną przekąską stanowiącą nagrodę za prawidłowe rozwiązanie zadania. Dodatkowo, co nie jest wprawdzie najważniejsze, ale jednak nie bez znaczenia dla wielu rodziców, takie pomoce naukowe są tanie, a czasem wręcz nie kosztują ani grosza. W końcu wyliczanka z zasadami ortografii wymaga od nas jedynie pomysłowości w jej ułożeniu, a wspomniane wcześniej jabłka kupimy już za kilka złotych.
Czy wielu korepetytorów stosuje w swojej pracy połączenie nauki z zabawą? Na pewno nie wszyscy, jednak jeśli wydaje nam się, ze nasze dziecko jest wyjątkowo oporne na naukę i niechętne do opanowywania podstaw programu szkolnego, warto poświęcić trochę czasu na znalezienie kogoś, kto nie tylko będzie recytował suche formuły, ale dołoży wszelkich starań, aby pomóc małemu człowiekowi w opanowaniu zadawanych przez nauczycieli materiałów i to na dłużej, niż tylko do najbliższego sprawdzianu czy kartkówki. Szukając odpowiedniego korepetytora możemy otwarcie zapytać w jaki sposób zamierza uczyć nasze dziecko, czy wręcz zasugerować mu, aby połączył naukę z zabawą.
Możemy również sami poświęcić nieco czasu i sami spróbować wspomóc naukę naszego dziecka. W ten sposób nie tylko pomożemy naszemu dziecku przełamać lęk przed niezrozumiałym, a przez to i znienawidzonym przedmiotem, ale też nawiążemy z nim lepszy kontakt, co z pewnością zaowocuje w przyszłości. Pamiętajmy, że dobry kontakt z dzieckiem, jego zaufanie i szukanie u rodziców rady i pomocy w problemach nie biorą się z powietrza. Tylko dziecko, które od malucha spędza czas z rodzicami i wie, że może liczyć na ich pomoc w każdej sytuacji, zdecyduje się szukać w nich oparcia gdy będzie mieć problemy z rówieśnikami. Takiemu dziecku łatwiej też będzie oprzeć się wielu niebezpieczeństwom jak np. narkotyki czy dopalacze, bo dzięki dobremu kontaktowi z rodzicami ich zdanie będzie dla niego ważniejsze niż zdanie otoczenia.
Czy więc należy się stresować faktem, że nasze dziecko niechętnie wraca do szkoły lub unika któregoś z przedmiotów szkolnych? Wprost przeciwnie. Taka sytuacje będzie dla rodziców doskonałą okazją do wzmocnienia relacji z dzieckiem, o ile oczywiście będą chcieli się w tą relację nieco zaangażować.

Problem z przelewem?

Problem z przelewem?

Praca pracownika administracyjno-biurowego w dużym przedsiębiorstwie nie należy do łatwych i przyjemnych. Obowiązki związane z przygotowaniem wszelkich danych do płac pracowników stanowią nie lada wyzwanie, gdyż comiesięczne ponaglania i pytanie: kiedy będzie przelew, są podstawowym elementem realiów tego typu zawodu. Dziwi nieco fakt, iż kraj, który jest członkiem Unii Europejskiej wciąż pozostaje w tyle odnośnie wysokości zarobków. Średnia krajowa pozostawia wiele do życzenia. Każdy rząd chwali się swoimi osiągnięciami w dziedzinie rozwoju gospodarczego i osiąganymi wynikami ekonomicznymi. Powinno to przekładać się na wzrost stopy życiowej obywateli. Niestety, coraz częściej zaciągane przez nich kredyty, przeczą owej propagandzie, podawanej codziennie w telewizji publicznej i innych środkach masowego przekazu. Bardzo popularne ostatnio programy rządowe zwane „pięćset plus” powodują wzrost popularności sondażowej partii rządzącej. Korzysta z nich spora część społeczeństwa. Któż przy następnych wyborach, korzystający z tych dobrodziejstw zagłosuje na inną partię, ryzykując, że straci owe przywileje? Dobry chwyt polityczny będzie skutkował z pewnością długim funkcjonowaniem tej politycznej opcji. Szkoda tylko, iż na środki finansowe wydawane lekką ręką podatnicy muszą ciężko pracować. Nawet jedna przeoczona złotówka w zeznaniu podatkowym może wiązać się z konsekwencjami karnymi.urzędu skarbowego. Nie ma znaczenia, że ciężko zapracowane przez nas pieniądze otrzymują bez żadnej pracy szczęśliwcy programu pięćset plus. Jakie rządy, taki kraj. Patriotyzm, jakże wyniosłe pojęcie. Samym znaczeniem i uczuciem do kraju ojczystego nie wykarmimy się. Historia i tradycja są z pewnością elementami naszej kultury, które należy pamiętać, pielęgnować i szanować, choćby ze względu na pamięć i szacunek dla naszych przodków. Zapewne wielu z przodków naszych rodzin oddało życie za wolność ojczyzny, walcząc z agresorami. Historia z pewnością nigdy o nich nie zapomni i pozostaną trwale zapisani na kartach różnych encyklopedii. Nasuwa się pytanie, czy ze względu na pamięć historyczną, wciąż musimy być skazywani na powroty do czasów przeszłych? Wciąż tak nagłaśniane przez „bohaterów” powroty do czasów stanu wojennego stają się naprawdę nudne i irytujące. Żyjemy w czasach współczesnych, i nie interesują już nas ich walki polityczne, mające na celu bycie wciąż zauważanym i popularnym. Faktem jest, iż robią to wyłącznie dla własnego ego i zbijania finansowego kapitału. Polityka, mająca duży wpływ na nasze życie, niestety coraz bardziej zawładnęła mediami. Nie tylko telewizyjnymi i radiowymi. Internetowe portale społecznościowe odgrywają coraz większą rolę w szerzeniu propagandowej informacji. Wydawałoby się, iż internet stanowi obszar dla nieograniczonego i wolnego wyrażania myśli i opinii. Niestety, moderacja nie zawsze pozwala na opublikowanie myśli i poglądów w formie tekstowej. Z pewnością stanowi to duży minus, choć z drugiej strony, jest ochroną przed publikowaniem chamstwa.

Kiedy można zawracać?

Kiedy można zawracać?

Kursanci na prawo jazdy z pewnością szukają w internecie sporo wiedzy na temat przepisów. Wobec tego postanowiliśmy oddać w ich ręce kolejny poradnik, w którym tym razem sprawdzimy kiedy można zawracać. Sprawdzimy też czy zawracając ma pierwszeństwo nad innymi pojazdami, a może to on musi wszystkim ustąpić i ogólnie powiemy o różnych dodatkowych kwestiach dotyczących zawracania na drodze. Poruszymy też kwestię zawracania „na dwa” i „na trzy”, czyli wykonywania tych manewrów na drodze w czasie egzamin. Zapraszamy do przeczytania naszego poradnika.

Zawracanie jest nietypowym manewrem w ruchu drogowym. Wobec tego jest ono objęte różnymi obostrzeniami. Na przykład nie można zawracać na mostach i w tunelach. Nie można też robić tego na drogach ekspresowych, autostradach oraz na drogach dwujezdniowych, poza miejscami specjalnie do tego przeznaczonymi i skrzyżowaniami (ponieważ wymagało by to przejechania przez pas zieleni, czego nam zrobić nie wolno). Kiedy można zawracać? Na ogół możemy wykonać ten manewr na każdym skrzyżowaniu, jeżeli wcześniej nie mieliśmy znaku „zakaz zawracania”, bądź znaku „zakaz skrętu w lewo”, który również zabrania zawracania. Jednak nie oznacza to, że brak zakazu pozwala nam zawracać. Jeżeli skrzyżowanie jest bowiem trudne w budowie, to zawracać zabrania nam już sam przepis mówiący o tym, że zawracając nie możemy stwarzać zagrożenia w ruchu, ani nawet tego ruchu utrudniać. Jeżeli więc zawracanie wymagałoby zmuszenia jakiegoś kierowcy do zatrzymania, bądź spowodowałoby duży korek na drodze, to musimy z tego manewru zrezygnować.

Jeżeli zawracamy, musimy wykonać do z pasa najbliżej osi jezdni. Pas może być pasem do skrętu w lewo, wtedy zawracanie także jest dozwolone, chyba że wcześniej był znak zakazu zawracania. Tak czy inaczej musi to być pas skrajnie przy osi jezdni. Niemniej jeżeli mamy na skrzyżowaniu sygnalizator kierunkowy „S3”, czyli taki ze strzałkami wpisanymi w światła i kieruje on ruchem skręcających w lewo, to zawracać nam nie wolno (chyba, że oprócz strzałki w lewo znajduje się tam też dodatkowa strzałka w dół – wtedy zawracać wolno). Oprócz tych sytuacji są jeszcze inne okoliczności, kiedy można zawracać. Na przykład można to zrobić na drodze o jednej jezdni, jeżeli nie ma tam linii ciągłych, a droga jest o bardzo małym ruchu. Jeżeli więc jedziemy na przykład drogą osiedlową i chcemy zawrócić, możemy to jak najbardziej wykonać. Wtedy robimy tak zwane zawracanie „na trzy”, a więc wykonujemy trzy manewry: skręt w lewo do krawężnika, wycofanie do drugiego krawężnika i jeszcze raz skręt w lewo, już na właściwą stronę drogi. Nie możemy oczywiście nikomu utrudniać ruchu. Można też zawracać „na dwa”, z wykorzystaniem infrastruktury drogowej, na przykład podjazdu do bramy. Wtedy, po zatrzymaniu się, wycofujemy skręcając w podjazd, a później ruszamy skręcając na drogę w lewo.

Mamy nadzieję, że nasz poradnik pomoże kursantom na prawo jazdy poznać dokładne okoliczności sytuacji kiedy można zawracać. Pamiętajmy, że zawracając powinniśmy ustąpić pierwszeństwa wszystkim, nawet tym którzy wyjeżdżają z drogi podporządkowanej, gdy my wykonujemy zawracanie w ramach „podwójnego skrętu w lewo”, na skrzyżowaniu na drodze głównej.

Widoczna ciąża na USG.

Widoczna ciąża na USG.

Kiedy dowiadujemy się o ciąży, kolejna myśl to USG. Nie możemy doczekać się, aby podejrzeć malucha w środku, tymczasem na pierwszym USG widać tylko kropeczkę. Kiedy warto wykonać to badanie i co lekarz z niego może wyczytać- kiedy widać ciążę na usg? Pierwsze USG ciąży najlepiej wykonać do 10 tygodnia, najpóźniej jest to tzw. USG wykonywane we wczesnej ciąży. USG robi się sondą dopochwową, ponieważ ciąża jest malutka, a macica jeszcze nie jest mocno powiększona. Jeśli chcemy cokolwiek zobaczyć, musimy wykorzystać bliskość, jaką nam daje sonda do pochwowa. Najwcześniej można to badanie wykonywać najwięcej po terminie spodziewanej miesiączki. To jest około czwartego i piątego tygodnia ciąży z zaznaczeniem tego, że to, co zobaczymy na ekranie, to będzie drobny pęcherzyk ciążowy- nie zobaczymy jeszcze zarodka. Istotnym punktem w badaniu ultrasonograficznym we wczesnej ciąży to jest pojawienie się akcji serca i to jest dla lekarza punktu kluczowy. Ponieważ jeśli zobaczymy bijące się serce- mamy pewne potwierdzenie, że ciąża rozwija się prawidłowo. To jest też kolejny argument, jak często powtarzamy takie badanie. Jeśli zrobiliśmy USG wcześniej około 5-6 tygodnia ciąży- nie zobaczymy akcji serca. Ponieważ, akcja serca pojawia się dopiero pod koniec szóstego, na początku siódmego tygodnia ciąży. Powtarza się takie badanie tak długo, aż dostaniemy informację, że ciąża się rozwija, czyli potwierdzone bijące serce albo z drugiej strony znajdziemy potwierdzenie, że ciąża rozwija się nieprawidłowo. Pierwsze badanie ultrasonograficzne ma za zadanie odpowiedzieć na kilka pytań. Po pierwsze mamy się upewnić, czy ciąża jest rzeczywiście ciążą maciczną, czy ciążą pozamaciczną. To jest dla nas sytuacja bardzo niepokojąca i groźna w tym szczególnie dla pacjentki. Jeśli znajdziemy ciążę w jamie macicy- musimy upewnić się, czy ona rozwija się prawidłowo, czy wszystkie wymiary pęcherzyka żółciowego i zarodka. Musimy także obejrzeć, czy nie mamy do czynienia z innymi krwiakami, które mogą zagrozić prawidłowemu rozwojowi ciąży. Oczywiście powinniśmy obejrzeć cały narząd rodny- upewnić się, czy nie ma mięśniaków, które także mogą pojawić się w ciąży. Musimy obejrzeć jajniki i upewnić się, czy wyglądają prawidłowo i czy nie mają zmian niepokojących. Bardzo fajnym momentem dla pacjentki i dla lekarza jest moment, w którym na ekranie możemy pokazać bijące serce, możemy zobaczyć i posłuchać bijącego serca. Jest to niesamowity moment, bo nagle się okazuje, że ta mityczna ciąża, o której wszyscy wiedzą jest na początku po prostu realna i widzimy rozwijający się zarodek, który żyje, bo ma bijące serce. Ilość rekomendowanych badań USG w ciąży- wynosi trzy. Są to badania pomiędzy jedenastym a czternastym tygodniem ciąży, między osiemnastym i dwudziestym drugim oraz dwudziestym ósmym a trzydziestym drugim. Na USG widać jak dzidziuś jest ułożony w brzuchu matki. USG pokazuje strukturę mózgu, jednym słowem pełna dokładność. W trakcie USG patrzymy, w którą stronę dzidziuś ma ułożone ciało. Warto jest wykonywać USG we właściwym terminach, tak aby wszelkie badania płodu były zasadne w odniesieniu do analizy lekarza.