Żarty na prima aprilis

W polskiej kulturze mamy sporo ciekawych świąt i na przełomie całego roku jest chociaż kilka takich, które powodują uśmiech na twarzy i dają nam trochę radości. Staramy się więc wykorzystać takie dni i wyluzować trochę, oraz zapomnieć o problemach, które przecież każdy z nas posiada. Kiedy jest prima aprilis zapominamy o nich w mgnieniu oka i staramy się wkręcić w różne dziwne historie jak największą liczbę osób. Jest to święto, które odbywa się w kwietniu, jak sama nazwa i drugi jej człon wskazują. Z tym dniem wiąże się na pewno mnóstwo ciekawych anegdot u każdego z nas i myślę, że gdyby napisać książkę i zebrać choćby po jednej historii od tysiąca losowo wybranych osób, to powstał by mocny bestseller i stał się hitem w wielu domach. Ja też mam sporo fajnych historii związanych z tym dniem i staram się zawsze zrobić jakiś pozytywny oczywiście żart i nie wybiegający ponad przyjęte normy kultury, wszak nie ma co szaleć i przesadzać, gdyż zbyt brutalny i straszny żart może się skończyć jakimś zły wydarzeniem i nieporozumieniem, oraz utratą znajomego i jego zaufania. Możemy jednak pozwolić sobie na dużo więcej w tym dniu i jeśli tylko zachowamy fason, to nie powinniśmy zrobić żadnej głupoty. Różnie to bywało nie raz i nie dwa w naszym towarzystwie, które ma bardzo specyficzne poczucie humoru i sytuacja wymykała się czasem z pod kontroli. Pamiętam kiedyś, jak znajomy umówił się ze mną pod ratuszem. Mieliśmy obgadać wtedy bardzo ważne sprawy związane z wyjazdem za granicę, na mecz naszej reprezentacji, lecz zrobił sobie ze mnie żarty i stał pod ratuszem w całkiem innym mieście. Wysłał mi tylko zdjęcie i początkowo zwalił winę na nieporozumienie, lecz po czasie przyznał się przecież, że mamy pierwszy dzień kwietnia, a ja byłem po prostu nieuważny i dałem się w ten żart wkręcić. No cóż, zdarza się powiedziałem pod nosem, zaśmiałem się z tego nawet, gdyż należę do osób posiadających duże poczucie humoru i ogromny dystans i postanowiłem wymyślić plan zemsty, który chciałem zrealizować jeszcze tego samego wieczoru. Do tego niecnego planu chciałem użyć osób trzecich, by Adam nie zrozumiał, to chcę się zaraz odegrać. Mój chytry plan polegał na tym, że wkręcałem go przez naszego znajomego, że jego samochód został skradziony, a ja ścigam w pościgu osoby, które na tym złapałem, Udało nam się nawet przerobić mały filmik, z pomocą kolegi, który zawodowo zajmuje się montażem i wyszło to wszystko niesamowicie realnie. Adam wpadł w szał i w 20 minut zjawił się w samych spodenkach u nas w mieście, tam gdzie zawsze pod blokiem stało jego auto. Wiedzieliśmy że tak zrobi, a mieszkając razem mieliśmy jego klucze, gdyś mocno sobie ufaliśmy. Przeparkowaliśmy więc samochód w inne miejsce na osiedlu obok i brnęliśmy dalej w to kłamstwo, mając z tego totalny ubaw. Zabawa zakończyła się po kilkudziesięciu minutach, gdy Adam postanowił zadzwonić po policję, a my musieliśmy zakończyć tą karuzelę śmiechu i powiedzieć mu, że to tylko wkrętka. Był wściekły, ale przyznał, że odegrałem się w dobry sposób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *